Krakowskie pensjonarki w I połowie XIX wieku

O dwóch braciach, Józefie i Stanisławie Kontkiewiczu, piszemy tu dość często. Stosunkowo dużo wiadomo o ich edukacji – szczęśliwie w Archiwum Narodowym w Krakowie i Archiwum UJ, zachowało się wiele dokumentów z czasów ich nauki w Liceum św. Barbary, Liceum św. Anny i na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z listu/pamiętnika, napisanego dwadzieścia lat później przez Józefa do jego dzieci[1], wynika, że dla ich rodziców, Józefa i Ludwiki z Guzowskich, bardzo ważna była edukacja wszystkich synów i córek. Podobnie jak Józef i Stanisław, do Krakowa pojechały się kształcić ich dwie starsze siostry Izabela i Teresa, a potem owdowiała matka z pomocą starszych dzieci zadbała o edukację dwóch młodszych, Marianny i Salomei.

Niestety na temat edukacji czterech panien wiemy bardzo mało. Staramy się łączyć strzępki informacji odnalezione w różnych źródłach. Szukamy m.in. w archiwach i prasie krakowskiej z tamtych lat. Najbardziej zaskakującym źródłem okazała się opublikowana w 2013 r. praca Halszki Górnej z IJP PAN zatytułowana Nazwy własne w piśmiennictwie pamiętnikarskim XIX wieku. Perspektywa funkcjonalno-tekstologiczna. Dzięki temu, że plik pdf z tą pracą znalazł się w Internecie mogliśmy dotrzeć do informacji o edukacji najmłodszej z sióstr i następnie trafiliśmy do książki Pamiętniki krakowskiej rodziny Louisów.

Józef Kontkiewicz w liście/pamiętniku, wspominał: Rodzice nasi bardzo małe mieli dochody a jednak pragnęli dać nam wychowanie staranne, sami żyli bardzo ubogo, obracając wszystko na naszą edukacyą. Dwie najstarsze siostry i mnie z bratem oddali do Krakowa, gdzie siostry chodziły na pensyą, a my do szkół do tak zwanego wtedy Liceum Św. Barbary. W czerwcu 1830 roku zmarł ojciec. Wtedy najstarsza z sióstr, Izabela, miała ukończone 18 lat, młodsza Teresa – niespełna 17 lat, Józef – niespełna 14, Stanisław – ukończył 12. Józef tak pisał o tym, co wydarzyło się po śmierci Ojca: Dwie najstarsze siostry poszły na guwernantki, ja chodząc do szkół dawałem lekcye, za którem sobie zarobił na nędzne wyżywienie i liche okrycie, a biednej Matce zostało jeszcze na głowie czworo sierot zbyt małych, by same na siebie pracować mogły. Te młodsze dzieci, to były, wspomniany Stanisław i trzy córki, które wtedy miały Maria 8 i pół lat, oraz bliźniaczki Salomea i Elżbieta, którym brakowało kilku miesięcy do 3 lat.

Źródło: Archiwum Narodowe w Krakowie.

Bardzo nas intrygowało, czy uda się znaleźć informacje o pensji, na której uczyły się dwie najstarsze siostry. Niestety sprawa jest znacznie trudniejsza niż ze szkołami podlegającymi pod Uniwersytet Jagielloński. Ale, udało nam się trafić w Archiwum Narodowym w Krakowie na Roskład Popisów w Szkołach i na Pensyach Płci Żeńskiej w Miesiącu Lipcu R=1828 z ukończonego Roku 1827/28 Szkolnego. Wynika z niego, że Izabela i Teresa mogły być na jednej z sześciu wymienionych pensji. Czy mogła to być Pensya Pani Lindorskiej znajdująca się przy ulicy S. Jana w domu po Protoni Lorencu? Jest to o tyle prawdopodobne, że kiedy Józef ze Stanisławem przybyli do Krakowa, żeby rozpocząć naukę w Liceum św. Barbary, przy zapisie jesienią 1826 r. podano, iż mieszkają pod opieką Matki przy ul. S. Jana w domu pod nr. 465 (dziś ul. św. Jana 13). Stosunkowo blisko były jeszcze pensje przy ul. Sławkowskiej i obie przy Rynku. Nieco bardziej oddalona była pensja przy ul. Szewskiej. Najdalej zdaje się leżeć pensja Pani Dutkiewiczowej przy ulicy Grodzkiej.

Nieco światła na edukację dziewczynek na pensjach krakowskich w latach 20. XIX wieku rzuca list do redakcji Pszczółki Krakowskiej. Dziennika Liberalnego, Historycznego i Literatury z 1821 r. T. III na miesiące lipiec, sierpień i wrzesień (s. 98).

Korespondentka Pszczółki Krakowskiej pisze o własnych wrażeniach z egzaminu (popisu) uczennic pensji pani Dutkiewiczowej, która w roku szkolnym 1827/28 nadal prowadziła pensję. Wymienia też pozostałe cztery nazwiska nazwisk pań prowadzących pensje w 1821 r. Ze względu na dużą dowolność zapisywania wtedy nazwisk, zwłaszcza, gdy nie chodziło o oficjalne dokumenty, można przyjąć, że jeszcze trzy pensje istniejące w 1827/28 roku szkolnym działały już siedem lat wcześniej. Z całą pewnością działała pensja pani Marciszewskiej. Nie można wykluczyć, że autorka korespondencji pisząc o pensjach przekręciła nazwisko pani Graubunberg na Traumburg. Jeszcze bardziej prawdopodobne jest, że pani Lindorska i Linterska to ta sama osoba. Zestawienie wykazów pensji działających w roku szkolnym 1820/21 i 1827/28, zawęża nasze poszukiwania do czterech, w tej czwórce jest pensja pani Lindorskiej przy ul. św. Jana.

Kolejna z sióstr, Marianna, w chwili śmierci ojca miała niespełna 9 lat. Wtedy to matka Ludwika przeniosła się z dziećmi do Krakowa na stałe. Z księgi zapisów do Liceum św. Barbary na rok szkolny 1830/31 wynika, że zamieszkali w domu hrabiny Wielopolskiej[2] przy ulicy Garncarskiej pod numerem 122. Czy Marianna była uczennicą którejś z krakowskich pensji, nie wiemy, ale też nie możemy tego wykluczyć. Musiała ona otrzymać staranne wykształcenie, podobnie jak reszta rodzeństwa. Jest wiele śladów jej późniejszej działalności pedagogicznej, pracowała jako nauczycielka w Sandomierzu, Radomiu, by pod koniec w 1857 r. osiąść na zawsze w Rawie Mazowieckiej gdzie prowadziła własne szkoły, przez wiele lat pensję dla dziewcząt. Jedyną informacją o jej edukacji jest wzmianka w miesięczniku Wisła z 1903 r.[3]. Można tam przeczytać: Czapka z rogami (przyczynek do dawnych zwyczajów szkolnych). P. Marja Kontkiewicz, b. właścicielka pensji w Rawie, pamięta, że w czasach jej pobytu (r. 1832/2) na nauce w klasztorze Norbertanek w Imbramowicach (nad rz. Dłubnią, w pow. Olkuskim), była w użyciu kara na nieposłuszne uczennice, polegająca na przypinaniu im „rogów”. Ornament ten składał się z powłoki, uszytej z materji i wypełnionej watą. M. Wawrzeniecki. Zapewne później wróciła z Imbramowic do Krakowa, gdzie matka mieszkała jeszcze przez kilka lat.

W Krakowie, z całą pewnością, kształciła się jedna z najmłodszych sióstr, Salomea. Jej bliźniaczka, Elżbieta, była niepełnosprawna i pozostawał pod opieką matki, później najstarszej z sióstr, Izabeli, by pod koniec swojego długiego życia[4] trafić do domu brata Stanisława – lekarza. Informacje o Salomei zawierają wspomnienia dwóch sióstr Louis, które składają się na wymienione na początku Pamiętniki krakowskiej rodziny Louisów. Według zapisków starszej Anieli, w 1843 r., kiedy rozpoczęła ona naukę na pensji pani Bulikowskiej, jedną z uczennic była Salomea Kontkiewicz[5]. Młodsza, Oktawia Louis, wstąpiła na pensję pani Bulikowskiej w 1846 r., wtedy Salomea Kontkiewicz była już jedną z jej nauczycielek.

Wszystkie panny Kontkiewiczówny zdobytą wiedzę i umiejętności przekazywały młodszym przedstawicielkom płci żeńskiej. Najstarsze z sióstr, Izabela i Teresa były nauczycielkami do chwili zamążpójścia, jedna do 1837 r. , druga do 1841 r. Maria nigdy nie wyszła za mąż. Salomea poszła w ślady sióstr, by po kilku latach dołączyć do Marii prowadzącej pensję w Rawie. Mając 37 lat poślubiła przyjaciela swojego brata Józefa. Niestety zmarł on pięć lat później i wtedy Salomea powróciła od Marii. Razem poświęciły się odkrywaniu i popularyzowaniu przeszłości Rawy Mazowieckiej. Urodzone w zamku Pieskowa Skała musiały mieć sentyment do rawskiego, którego ruiny pamiętały czasy książąt mazowieckich. Prawdopodobnie obie były świadkami zniszczenia wieży zamkowej od uderzenia pioruna w 1859 r. O ich archeologicznych zainteresowaniach i długich pieszych wędrówkach po okolicy pisał w swych listach bratanek Stanisław Kontkiewicz. W numerze tygodnika „Świat Kobiecy” z 17 marca 1906 r. za pomoc w gromadzeniu informacji dziękował obu siostrom Marian Wawrzeniecki, autor artykułów poświęconych pamiątkom historycznym i znaleziskom archeologicznym.

***

[1] Powstał on latem 1855 r. Wtedy Józef Kontkiewicz po raz pierwszy od ślubu został sam, żona z dwójką dzieci pojechała odwiedzić rodzinę.
[2] Wielopolscy byli właścicielami Pieskowej Skały, w której przez ponad dwadzieścia lat ojciec Józef Kontkiewicz był pisarzem prowentowym.
[3] „Wisła: miesięcznik z rysunkami, poświęcony krajoznawstwu i ludoznawstwu”, wrzesień – październik, 1903 r., s. 5
[4] Elżbieta zmarła w 1880 r. w wieku 53 lat w Wieluniu, gdzie Stanisław był lekarzem szpitala.
[5] Liczyła sobie wtedy niespełna 16 lat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s