Długa droga od Akademii Górniczej w Kielcach do dąbrowskiej Sztygarki – Long journey from Mining School in Kielce to Mining School in Dąbrowa Górnicza.

Szkoła Górnicza w Dąbrowie w 1918 r. (ze zbiorów Śląskiej Biblioteki Cyfrowej).

Ta trwająca kilkadziesiąt lat historia zaczęła się 20 lutego 1816 r., kiedy to Książe Namiestnik Królestwa Polskiego Józef Zajączek wydał postanowienie, które było uwieńczeniem wcześniejszych starań Stanisława Staszica zmierzających między innymi do utworzenia szkoły kształcącej specjalistów z dziedziny górnictwa.

Postanowienie Namiestnika Królestwa Polskiego Józefa Zajączka z 20 lutego 1816 r. powołujące Dyrekcję Górniczą i Akademię Górniczą w Kielcach (Kuryer Litewski, 1 marca 1816).

W Kielcach, jako miejscu centralnie położonym względem kopalń Królestwa Polskiego powołano Dyrekcję Górniczą, a przy niej szkołę – Akademię Górniczą (bardziej znaną pod przetłumaczoną wprost z języka rosyjskiego nazwą Szkoła Akademiczno-Górnicza).

Zamek Biskupów Krakowskich w Kielcach – siedziba Akademii Górniczej (Tygodnik Illustrowany, 18 sierpnia 1860).

Szkoła działała niestety bardzo krótko. Już w grudniu 1826 r. Rada Administracyjna Królestwa Polskiego, powołując się na dekret carski z 13 grudnia 1824 r., wcieliła Dyrekcję Górniczą do Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu, i poleciła przeniesienie jej w 1827 r. z Kielc do Warszawy. Ponieważ na mocy postanowienia Józefa Zajączka z 1816 r. Dyrekcja Górnicza i Akademia Górnicza stanowiły w pewnym sensie całość, ta druga musiała również przenieść się do Warszawy. Przenosiny te były tragiczne w skutkach, gdyż szkoła nigdy nie wznowiła w Warszawie swojej działalności.

Pewną próbę jej reaktywacji podjął poprzez swoją darowiznę w 1828 r. Konstanty Leon Wolicki, dziedzic dóbr Niesułów Szlachecki i Kwaśniów, leżących w okolicy Olkusza. Był mineralogiem i przemysłowcem – niezwykle barwną postacią. W ramach swojej wyjątkowo rozległej działalności, między innymi na terenie Zagłębia w latach 20. XIX w. był współzałożycielem huty cynku „Joanna” w Niemcach, hut cynku i pieców do prażenia galmanu w Dąbrowie. Żoną Konstantego Wolickiego była Augustyna Kermançon, córka Łucji z d. Valabrègue, w drugim małżeństwie żony hrabiego Tadeusza Morskiego.

Obiektem darowizny był pałacyk Koszyki z przyległymi gruntami w Warszawie.

Historia tej nieruchomości jest na tyle ciekawa, że warto na chwilę odejść od głównego tematu i poświęcić jej nieco miejsca.

Posesja Koszyki na planie Warszawy z 1808 r. i ta sama okolica obecnie.

Pałac Koszyki wzniesiony przez króla Stanisława Augusta, po jego śmierci przeszedł na własność jego bratanka księcia Józefa Poniatowskiego. Ten w 1812 r. przed wyruszeniem na wyprawę moskiewską polecił sprzedanie go na pokrycie długów królewskich wobec m. in. „jenerała Gorzeńskiego, Onufrego Kickiego i Marcelego Baciarellego, artysty, kawalera Złotej ostrogi”. Zadanie to otrzymał były szambelan królewski Ernest Sartorius de Schwanenfeld i sprzedał nieruchomość o numerze hipotecznym 1753abc w lutym 1812 r. Co do kupca są dwie wersje. Jedna mówi, że kupili ją Łucja i Tadeusz Morscy, a następnie po śmierci męża Łucja przekazała ją swojemu zięciowi Konstantemu Wolickiemu za dożywocie. Druga z kolei (chyba mniej prawdopodobna), że nabyła ją Augustyna i wniosła w posagu wychodząc za mąż za Wolickiego. W 1820 r. Wolicki sprzedał nieruchomość Józefowi Kalasantemu Foxowi, by w 1828 r. odkupić ją i darować rządowi Królestwa Polskiego na potrzeby szkoły górniczej.

Postanowienie Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego z 10 czerwca 1828 r. zatwierdzające darowiznę Konstantego Wolickiego na rzecz Szkoły Górniczej (Gazeta Korrespondenta Warszawskiego y Zagranicznego, 6 marca 1829).

W 1846 r. wydział górnictwa sprzedał nieruchomość 1753abc Stanisławowi Brünerowi (deponując uzyskane pieniądze w Banku Polskim), a ten z kolei w tym samym roku hrabiemu Stanisławowi Potockiemu. Ostatnim właścicielem posiadłości został w 1858 r. kupiec Leon Krupecki – kolejna bardzo barwna postać w jej historii. Kiedy 19 września 1863 r. miał miejsce zamach na namiestnika carskiego Fiodora Berga, dokonano go z okien mieszkania Leona Krupeckiego. Po zamachu w czasie przeszukiwania i grabienia mieszkania wyrzucono przez okno słynny z poematu Norwida fortepian Chopina. Sam Krupecki został zesłany na Syberię, skąd powrócił dopiero po latach i nie jest wykluczone, że stał się dla Bolesława Prusa pierwowzorem Stanisława Wokulskiego.

W 1872 r. Leon Krupecki wystawił całą nieruchomość na sprzedaż, dając ogłoszenie w „Kurjerze Warszawskim”.

Ogłoszenie Leona Krupeckiego o sprzedaży posesji Koszyki (Kurjer Warszawski, 20 sierpnia 1872).

Ostatecznie chyba jednak do sprzedaży nie doszło i po śmierci Krupeckiego dwa lata później nastąpiła parcelacja całej posesji. Zarówno ona jako jedna całość, jak i numery hipoteczne 1753abc przestały istnieć. Obecnie przez sam środek dawnej parceli 1753a przechodzi ulica Lwowska.

Wracając do tematu szkoły górniczej – darowizna Konstantego Wolickiego nie zmieniła jej sytuacji i przez kolejne lata istniała dalej tylko „na papierze”. W 1830 r. wybuchło Powstanie Listopadowe i represje po jego zakończeniu przez długi jeszcze czas skutecznie uniemożliwiały jej reaktywację – nie udało się to nigdy.

W 1833 r. zarząd górnictwa został powierzony Bankowi Polskiemu i w tym samym roku podjęto próbę utworzenia nowej szkoły górniczej i ulokowania jej w zamku w Będzinie. Odbudowę zamku zlecono mieszkającemu w Krakowie włoskiemu architektowi i budowniczemu Franciszkowi Lanciemu. Zamek został według jego projektu wyremontowany, jednak projekt utworzenia w nim siedziby szkoły upadł.

Zamek w Będzinie (Tygodnik Illustrowany, 25 maja 1861).

Od 1843 r. zarządzanie górnictwem przekazano ponownie Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu, w której utworzono na nowo Wydział Górnictwa. Próby działań Wydziału na rzecz szkolnictwa górniczego dobrze opisuje fragment artykułu pochodzącego z tygodnika „Głos” z 13 kwietnia 1889 r.:

„W r. 1845 w protokóle posiedzenia z d. 19/31 stycznia Rada Administracyjna zatwierdziła pro­jekt otworzenia przy Wydziale Górnictwa (przy Komisyi Rządowej Przychodów i Skarbu) w Warszawie dwuletnich kursów w celu przygo­towania odpowiednich techników dla górnictwa, przyczem miano przyjmować na kursy tylko uczniów, którzy ukończyli nauki gimnazyjalne. Ukaz Cesarza Mikołaja z d. 21 marca 1845 r. o wzmocnieniu wykładu nauk realnych w instytucyjach naukowych okręgu warszawskiego i za­prowadzeniu w Kielcach wyższego zakładu real­nego z kierunkiem górniczym – stanął na przesz­kodzie urzeczywistnieniu wyżej wskazanego pro­jektu. Powstała w myśl Najwyższego Ukazu szkoła realna w Kielcach, pomimo swych znacznych, nie podlegających wątpliwości zasług na polu oświaty krajowej, nie mogła jednak odpowie­dzieć specyjalnym wymaganiom górnictwa. Wo­bec jej istnienia, Wydział Górnictwa w War­szawie musiał poprzestać na otworzeniu przy zakładach górniczych specyjalnych kursów, w celu przygotowania niższych techników. Kur­sy takie rozpoczęły się od roku 1850 w Dą­browie – dla sztygarów i hutmistrzów, w Białogonie – dla rzemieślników, w Brodach – dla wę­glarzy, w Parszowie i następnie w Suchednio­wie – dla górników. Uczęszczali na kursy miejscowi oficyjaliści i urzędnicy, liczba ich jednak nigdy nie była znaczną, a po kilku latach tak się zmniejszyła, że kursy musiały być zawie­szone. Również mało skutecznem okazało się utworzenie przy kopalniach i zakładach górni­czych rządowych osobnych posad „praktykan­tów”, z pensyją 90 rs. rocznie; praktykanci ta­cy, posiadając najczęściej zbyt małe teoretyczne wykształcenie, nie byli w stanie wyrobić się na techników dostatecznie uzdolnionych, aby im mógł być powierzony dozór nad robotami górniczemi i hutniczemi.”

Wspomniana w artykule Szkoła Wyższa Realna w Kielcach miała mieć, jak to określono, „nachylenie technologiczno-górnicze” i zgodnie z założeniami władz oświatowych jej absolwenci mieli podejmować pracę przede wszystkim w górnictwie. W rzeczywistości jednak, teoretyczny charakter jej programu i ogólne przygotowanie zawodowe, które uzyskiwali kończący ją, prowadziły od tego, że jak pisał w 1858 r. Inspektor szkoły Antoni Formiński „udawali się do szkoły Sztuk Pięknych, do zarządu komunikacji lądowej i wodnej, do agronomii, do aptek i cukrowni, na pocztę, do wojska i do seminarium, słowem wszędzie, wyjąwszy górnictwo”. Była to może lekka przesada, niemniej jednak pokazywało, że szkoła nie do końca spełniła pokładane w niej oczekiwania. Szkoła działała do 1862 r, kiedy to została przekształcona w gimnazjum filologiczne.

Natomiast dwuletnie kursy w Dąbrowie, które dawały możliwość awansu na stanowisko sztygara, zorganizował za zgodą Dyrekcji Głównej Komisji Skarbu Jan Hempel. Było one prowadzone dla kilkunastu osób rocznie, w latach 1850-1857 i korzystały z podręcznika jego autorstwa.

Zakończenie działania Szkoły Wyższej Realnej w Kielcach wznowiło publiczną dyskusję na temat konieczności powołania szkoły kształcącej osoby na niższe stanowiska techniczne w górnictwie i hutnictwie. Jeden z pierwszych głosów w niej pochodził od upoważnionego przez niektórych właścicieli kopalń prywatnych Naczelnego Zawiadowcy Kopalń Wschodniego Okręgu Górniczego Walerego Nalepińskiego, który w odezwie opublikowanej 19 lutego 1862 r. w „Dzienniku Powszechnym” pisał o potrzebie założenia w Królestwie Polskim szkoły sztygarów. Niestety ta i podobne petycje nie miały szans na realizację – w 1862 r. władze postanowiły sprzedać rządowe zakłady górnicze w ręce prywatne i nie były zainteresowane tworzeniem szkoły, a w 1863 r. wybuchło Powstanie Styczniowe.

Trochę ożywienia wniosła dopiero ustawa o poszukiwaniach górniczych z 28 czerwca 1870 r., o której tak pisano w cytowanym już wcześniej artykule z „Głosu” z 13 kwietnia 1889 r.:

„Rok 1870, jak wiadomo, stanowi erę w historyi przemysłu górniczego w Królestwie; wyda­ne w tym roku (16/28 czerwca) nowe prawo gór­nicze, oddzielające posiadanie wnętrza ziemi od posiadania jej powierzchni, dało szerokie pole dla prywatnej przedsiębiorczości w zakresie gór­nictwa. Dzięki nowemu prawu, rozwój przemy­słu szedł olbrzymimi krokami: produkcyja wę­gla kamiennego, która w roku 1870 stanowiła zaledwie 19 milijonów pudów, w r. 1880 doszła do 80, a obecnie wynosi 120 milijonów. Nic więc dziwnego, że wobec tych faktów tem silniej dał się uczuć brak ludzi fachowych; prze­mysłowcy zmuszeni byli do nowo powstających kopalni i innych zakładów górniczych sprowa­dzać techników z zagranicy, przeważnie z Prus; uzdolnienie zaś tych ostatnich, nie podlegające żadnej kontroli, w wielu razach okazywało się niedostatecznem i z jednej strony narażało przemysłowca na straty, z drugiej zaś pociągało za sobą i gorsze skutki i często spowodowywało śmierć i kalectwa robotników, gdyż nadzorca-niemiec mógł nie mieć ani dostatecznej wiedzy, ani potrzebnej troskliwości, aby uprzedzić gro­żące zdrowiu i życiu robotnika niebezpieczeń­stwo. Obok rozwoju górnictwa w kraju, postępowa­ły, wnoszone do wyższej władzy od przemy­słowców i miejscowych przedstawicieli władzy górniczej, petycyje o założenie w Królestwie szkoły, któraby przygotowywała potrzebnych dla kopalni i hut miejscowych techników. W 1875 r., wskutek przedstawienia Naczelnika zachod­niego okręgu górniczego w Królestwie, Depar­tament górniczy uznał za konieczne założenie w Dąbrowie, jako w centrum przemysłu górni­czego, stałej szkoły sztygarów, na wzór istniejących w Cesarstwie. 19 lutego 1880 r. urzęd­nicy rządowego górnictwa i prywatni przemy­słowcy, zebrani w Dąbrowie dla uczczenia 25-o letniej rocznicy panowania Cesarza Aleksandra II, podali prośbę do Ministra dóbr państwa o przyspieszenie otwarcia tak potrzebnej dla kraju szkoły górniczej. Wskutek tej prośby Minister polecił Naczelnikowi górnictwa w Królestwie, ś. p. Hemplowi, ułożyć projekt ustawy i pro­gram takowej szkoły.”

Jan Hempel przygotował taki dokument i bez konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi skierował go do Departamentu Górnictwa w Petersburgu. Spowodowało to duże niezadowolenie wśród przedsiębiorców górniczych i hutniczych, a cały konflikt udało się zażegnać dopiero na I Zjeździe Górników Królestwa Polskiego, który odbył się w Warszawie w dniach 30 stycznia – 7 lutego 1883 r. Na zjeździe tym jednym z oficjalnie zaaprobowanych przez władze zagadnień do przedyskutowania było „urządzenie niższej szkoły górniczej”. Dyskusja na ten temat odbyła się trzeciego dnia zjazdu i tak relacjonował ją „Kurjer Codzienny” z 3 lutego 1883:

„… zajęto się sprawą nader ważną, sprawą szkoły dla niższych techników kopalnianych, zwanych sztygarami. Sprawa tej instytucyi, koniecznej dla dalszego rozwoju kopalnictwa krajowego i dla zatamowa­nia napływu niemieckich sztygarów, najczęściej niedostatecznie wykształconych (bo dobrzy na miejscu posady znajdują), jest już rozbieraną w ministerstwie, gdzie złożony został projekt pana Hempla o organizacyi jej traktujący. Pan Hempel elaboratem swoim zajął się wprawdzie z upoważnienia i na prośbę kolegów górników, ale im pracy swojej przed wyekspedyowaniem jej do Petersburga nie okazał, nie pytając się o radę a zdanie mocodawców swoich. Na konieczność założenia szkoły, zgodzono się odrazu, rachując że ona duży przyniesie pożytek tak przez dostarczenie specyalistów górników, jak o też przez pomnożenie ilości osobników tech­nicznie wykształconych, których krajowi naszemu brakuje. Zgodzono się również bez wahania na opędzanie potrzeb szkoły funduszem zebranym od właścicieli kopalń. Składka obliczana będzie nie od ilości robotników fabrycznych, ale od massy dobytego węgla, rudy żelaznej, galmanowej lub siarkowej, a maksymum opłaty rocznej, wynosić ma po 4 grosze od 100 pudów rud galmanowych, po 2 grosze od takiej że massy węgla i rud siarkowych, a po groszu od tysiąca pudów rudy żelaznej. Z takiej składki ściągniętej wedle norm dzisiejszej produkcyi, zebrałaby się rocznie suma 9500 rubli, w czem zakłady rządowe figurują na niecałe 300 rubli. Pieniądze te połączone z procentem od 34000 rubli, deponowanych w banku polskim, ze specyalnem przeznaczeniem na szkołę górniczą w Warszawie, a powstałych z legatu p. Wolickiego, zrobionego jeszcze w 1828 roku, gdy o założeniu nad Wisłą szkoły górniczej myślano, wystarczy w zupełności na opłacenie wydatków szkoły, któ­ra wynosić mają 10900 rubli rocznie. Ponieważ pan Hempel w elaboracie swoim za mało uwzględnił interesa hutnictwa, a wcale niezwrócił uwagi na udział, jaki w zarządzie szkoły mieć powinni, ci co ją kosztem swoim założyli i utrzymują, referent pan Strassburger zanoto­wał parę poprawek, które do projektu onego wprowadzić wypada – i mówi mianowicie. O usunięciu prerogatyw urzędowych dla kończących szkołę, by ci zmuszeni byli do większej w naukach pil­ności. O pozostawieniu przemysłowcom prawa obsadzenia posad nauczycielskich. O unormowaniu programu nauk do istotnych potrzeb kopalnictwa i hutnictwa. O uformowaniu w szkole rady pedagogicznej, któraby razem z delegatem rządowym układała plan nauk budżet i t. p. O pociągnięciu do opłaty: otrzymanych koncesyi, które powinny dostarczać pewną część funduszu szkolnego. Wreszcie o uwolnieniu uczniów szkoły od ja­kiego bądź wpisu. Poprawki sformułowane przez pana Strassburgera, a będące wyrazem życzeń licznego grona górników, zostały przyjęte i wyznaczono komisyę, która ma ostateczny projekt szkoły Sztygarów opracować, opierając się na poczynionych już uwagach na projekcie pana Hempla i na progra­mie szkoły podobnej istniejącej na Szląsku w Tarnowicach, a za dobrą uznanej.”

Projekt, przygo­towany przez powołaną na zjeździe komisję, był rozpatrywa­ny na kolejnym – drugim Zjeździe Górniczym w Warszawie trwającym od 31 października do 7 listopada 1885 r., a następnie odesłany do Departamentu Górnicze­go do Petersburga. Według tego projektu, prze­mysłowcy przyjmowali na siebie koszty utrzy­mania szkoły, prosząc tylko rząd o bezpłat­ne umieszczenie jej w jednym z rządowych gmachów w Dąbrowie, o jednorazowe wydanie sumy 12 tys. rubli, potrzebnej na urządzenie i zaopatrzenie szkoły i na koniec o stałe zasila­nie funduszu szkoły procentami ze zdeponowanego w Banku Polskim kapitału (który do tego czasu zdążył już urosnąć do kwoty 48 000 rubli) pochodzącego ze sprzedaży darowizny Konstantego Wolickiego z 1828 r.

Wygląda na to, że Departament Górniczy w pierwszej chwili szybko zaakceptował ten projekt, o czym mogą świadczyć fragmenty listów napisanych w pierwszych miesiącach 1886 r. przez Stanisława Kontkiewicza do swoich rodziców:

11 stycznia 1886 r. „W jednym z ostatnich listów pisałem kochanym Rodzicom, że gdyby się zdarzyła sposobność znalezienia jakiego miejsca w kraju, tobym bez żalu Krzywy-Róg porzucił. Obecnie nadarza się do tego sposobność tak dobra, na jaką długo może wypadnie znowu czekać i z której dlatego korzystać by należało. Mianowicie w roku bieżącym ma być otwartą w Dąbrowie szkoła górnicza, przy której ma być posada inspektora z płacą 2200 do 2500 r. obok mieszkania, opału i światła. Na to miejsce departament górniczy ma naznaczyć inżyniera górniczego i prawdopodobnie Polaka, i nawet już proponowano je H. Kondratowiczowi. Ale on mając teraz bardzo dobre stanowisko w Odessie (Hieronim Kondratowicz – cioteczny brat Stanisława Kontkiewicza, był wtedy Inżynierem Miejskim w Odessie. Rok później został Inżynierem Okręgowym I Okręgu Górniczego Królestwa Polskiego. – przypis własny), odmówił się i mnie na to miejsce zarekomendował. Z drugiej strony właściciele kopalń węgla, od których wczęści także będzie zależeć wybór inspektora szkoły, są wszyscy za mną, jak to widzę z odpowiedzi na kilka listów, pisanych w tym interesie do moich znajomych w Dąbrowie. W tem położeniu postanowiłem potargować się z naszemi panami Francuzami i jeżeli nie dostanę tego, co podług mego zdania, po czterech latach, słusznie mi się należy, to bez dalszego namysłu przyjmę miejsce w Dąbrowie. Stanowisko kierownika szkoły górniczej, chociaż materyjalnie mniej dobre niż to, jakie mam obecnie w K. Rogu, pod innemi względami da mi to zadowolenie moralne, którego tu szukać napróżno.”

4 marca 1886 r. „W jednym z poprzedzających listów pisałem kochanym Rodzicom o moim zamiarze starania się o posadę inspektora szkoły górniczej w Dąbrowie. Otóż obecnie przekonywam się, że myśl moja prawdopodobnie nie będzie urzeczywistnioną. Dowiedziałem się w Petersburgu, że szkoła otwartą będzie nie wcześniej jak za rok lub półtora i że kandydatura moja, choć dobrze widziana przez departament górnictwa, ale spotka zapewne opór (z wiadomych powodów) ze strony generał-gubernatora warszawskiego, od którego także decyzyja zależeć będzie.” (Generał-gubernatorem warszawskim był w tym czasie Iosif Hurko – zaciekły zwolennik rusyfikacji, dla którego kandydatura Polaka na stanowisko inspektora szkoły była nieakceptowalna. – przypis własny)

13 kwietnia 1886 r. „W ostatnim liście pisałem, że starania moje w Petersburgu o posadę inspektora szkoły górniczej w Dąbrowie zakończyły się wiadomością, która mi odebrała zupełnie nadzieję otrzymania kiedykolwiek tego miejsca. Otóż w bardzo prędkim czasie po tej wiadomości, otrzymuję inną, pochodzącą z tego samego departamentu, z którym się przed pięcioma laty trochę przemówiłem (Poszło o to, że jako Polakowi przyznano mu na badania geologiczne, które miał prowadzić w południowej części Królestwa Polskiego, fundusze o połowę niższe niż dostałby Rosjanin. W rezultacie tego zrezygnował z tych badań i przyjął posadę dyrektora kopalni rudy żelaza w Krzywym Rogu. – przypis własny). Ta nowa wiadomość przeszła o wiele najlepsze moje oczekiwania, głosi ona bowiem, że mogę zaraz otrzymać w Dąbrowie miejsce prywatne, również korzystne jak to, które zajmuję obecnie i otwierające na przyszłość znacznie lepsze widoki. Innemi słowy zaproponowano mi w Dąbrowie miejsce dyrektora kopalń węgla należących do wiedeńskiego Länderbanku, z pensyją 3000 r. rocznie, oprócz mieszkania i tantiemą, która po kilku latach może mi dać drugie tyle. Prócz tego departament od siebie oświadczył, że chociaż nie może mi dać miejsca inspektora szkoły górniczej, ale bardzo pragnie mnie widzieć w gronie nauczycieli tej szkoły i ofiaruje mi za to 1000 r. rocznie.”

Stanisław Kontkiewicz rzeczywiście przeniósł się w 1886 r. z Krzywego Rogu do Dąbrowy Górniczej, jako dyrektor kopalni „Flora”, a projekt szkoły górniczej utknął jeszcze na prawie dwa lata w Departamencie Górnictwa i Ministerstwie Dóbr Państwa.

Wreszcie do pierwotnego projektu wprowadzono szereg zmian i ostateczna wersja ustawy szkoły opracowana przez inżynierów górniczych z ministerstwa – Aleksego Keppena i Michała Łempickiego, i dotyczące jej przepisy zostały skierowane do Rady Państwa.

„Goniec Urzędowy” (Prawitielstwiennyj Wiestnik) z 18 kwietnia 1889 r. doniósł:

Informacja w prasie o decyzji Rady Pastwa w sprawie utworzenia dąbrowskiej szkoły górniczej (Gazeta Polska, 3 pażdziernika 1889).

Podpisana przez cara „Ustawa szkoły górniczej w Dąbrowie” przewidywała, że („Goniec Urzędowy”, nr 76 z 1886 r.):

„1. Szkoła górnicza urządzająca się we wsi Dąbrowa, pow. bendzińskiego, gub. piotrkowskiej, ma na celu przygotowanie dla potrzeby przemysłu górniczego sztygarów i hutmistrzów.

2. Szkoła pozostaje pod zarządem ministeryjum dóbr państwa i oddaną zostaje pod nadzór naczelnika zakładów rządowo-górniczych w Królestwie Połskiem.

3. Szkoła utrzymywaną będzie z funduszów skarbu.

4. Bezpośredni kierunek szkoły poruczonym zostaje zarządzającemu szkołą przy współudziale rady szkolnej.

5. Zarządzający szkołą obowiązany pilnować aby wykład nauk odbywał się w należytym porządku, on opiekuje się materyjalnym dobrobytem szkoły oraz przestrzega aby przepisy szkolne tak ze strony nauczycieli jako też i ze strony uczniów wypełniane były dokładnie. Prócz tego zarządzający szkołą obowiązany jest wykładać jeden z przedmiotów specyjalnych, programem szkoły objętych.

6. Radę szkolną pod prezydencyją zarządzającego, stanowią nauczyciele szkoły oraz dwóch inżynierów okręgowych i dwóch delegatów z grona przemysłowców górniczych.

UWAGA. Naczelnik zakładów rządowo-górniczych w Królestwie Polskiem będąc obecnym na posiedzeniach rady, na takowych prezyduje.

7 Do obowiązków rady szkolnej należy: a) przyjmowanie i uwalnianie uczniów ze szkoły; b) wydawanie świadectw na tytuły sztygara i hutmistrza; c) wybór podręczników szkolnych; d) rozpatrywanie i decydowanie kwestyj dotyczących prawidłowego nauczania w szkole.

8. Wszelkie interesy rada decyduje większością głosów. W razie równości zdań, głos prezydującego przeważa. Aby decyzyja była prawomocną, potrzeba aby na posiedzeniu znajdował się zarządzający szkołą (albo osoba czasowo pełniąca jego obowiązki) i przynajmniej połowa wszystkich członków rady.

9. O wszystkich postanowieniach rady, zarządzający szkołą donosi naczelnikowi zakładów rządowo-górniczych w Królestwie Polskiem, który wrazie niezgodzenia się na postanowienie rady, obowiązany jest w ciągu dni 7 zaprotestować i otrzymawszy wykonanie tegoż postanowienia donieść o tem jednocześnie departamentowi górniczemu, który w tym przedmiocie odmienną wydaje decyzyję. Oprócz tego do ostatecznego rozpatrzenia i decyzyi wspomnianego departamentu winny być przedstawiane postanowienia rady, dotyczące: a) zmiany w programie wykładów i o rozkładzie nauk na klasy; b) przedsięwzięcia środków dotyczących ulepszeń szkolnych w duchu tak naukowym jako i wychowawczym i c) wydawania ogólnych instrukcyj szkolnych.

10. Zarządzający szkołą mianowany zostaje przez ministra dóbr państwa, z grona inżynierów górniczych. Nauczyciele i lekarz szkoły zatwierdzeni są przez departament górniczy na przedstawienie naczelnika zakładów rządowo-górniczych w Królestwie Polskiem, resztę oflcyjalistów szkoły nominuje zarządzający tąż szkołą.

UWAGA. Nauczyciele przedmiotów specyjalnych wybierani będą przeważnie z grona inżynierów górniczych, wykład zaś przedmiotów ogólnie naukowych porucza się osobom, mającym prawo nauczania w średnich zakładach naukowych ministeryjum oświaty.

11. Kurs nauk składa się z następujących przedmiotów: 1) ogólnie naukowych: religii (wyznań prawosławnego i rzymsko-katolickiego), języków ruskiego i polskiego, arytmetyki, algebry, geometryi i trygonometryi i 2) specyjalnych: początkowych zasad fizyki, chemii, geodezyi, mechaniki i budownictwa, mineralogii i geologii, kopalnictwa i markszejderyi, metalurgii i probierstwa, rysunków, początkowych, zasad buchalteryi i prawa górniczego, jak również wiadomości o dawaniu pomocy w wypadkach nieszczęśliwych. Prócz lekcyj w klasach, uczniowie obowiązani są zajmować się doświadczeniami praktycznemi z dziedziny chemii, probierstwa, mineralogii, markszejderyi i innych w szkole wykładanych przedmiotów, jako też uczyć się rzemiosł: ciesielstwa, stolarstwa, ślusarstwa i kowalstwa, oraz pracować w warsztatach mechanicznych.

12. Nauka szkolna rozkłada się na cztery klasy z rocznym kursem w każdej klasie. Klasy wyższe (3 i 4) rozdzielają się na dwa oddziały: górniczy i hutniczy.

13. Pomoce naukowe do wykładów i praktycznych zajęć potrzebne stanowią: 1) biblijoteka; 2) kolekcyje: mineralogiczna i geologiczna; 3) skład różnych używanych w górnictwie instrumentów i przyrządów jak również modele kopalnianych i hutniczych urządzeń i mechanizmów; 4) laboratoryjum chemiczne i 5) warsztaty.

14. Do szkoły przyjmują się ruscy poddani bez różnicy stanów i wyznań oprócz żydów.

UWAGA. Gdyby po przyjęciu do szkoły wszystkich zgłaszających się z liczby poddanych ruskich kandydatów, okazały się jeszcze miejsca wakujące, takowe mogą być zapełnione miejscowymi mieszkańcami choćby oni do liczby ruskich poddanych nie należeli.

15. Aby być przyjętym do szkoły potrzeba: a) mieć nie mniej jak 15 i nie wyżej jak 20 lat wieku; b) nie mieć żadnych wad ciała, któreby przeszkadzać mogły w pełnieniu obowiązków sztygara lub hutnika; c) posiadać wykształcenie 2 klasowej szkoły wiejskiej albo innego równego tejże codo programu zakładu naukowego.

16. Osoby odpowiadające warunkom wyszczególnionym w poprzednim artykule, przyjmowane będą do szkoły nie inaczej jak tylko po złożeniu egzaminu z języka ruskiego i z arytmetyki.

17. Za naukę w szkole i za korzystanie z pomocy naukowych oznacza się opłata w ilości rubli dwudziestu rocznie. Opłata ta wnosi się w dwóch półrocznych ratach, z góry za każde półrocze szkolne i w żadnym razie zwracaną być niemoże.

18. Osoby, które z korzyścią ukończyły całkowity kurs nauk w szkole i złożyły przepisany wyjściowy egzamin, otrzymują stosownie do obranej specyjalności nazwę sztygara albo hutnika, wtedy jednak dopiero, gdy przesłużywszy niemniej jak jeden rok przy jednym z zakładów rządowych lub prywatnych, przedstawią świadectwo zawiadującego częścią techniczną kopalni albo zakładu o znajomości swego fachu i porządnem wykonywaniu poruczonych im obowiązków. Świadectwo takie winno być poświadczone przez miejscowego naczelnika górniczego jeżeli kopalnia lub zakład są rządowe, albo też przez inżyniera okręgowego wrazie gdy kopalnia albo zakład są prywatne.

UWAGA. Osobom, które wyżej wspomnianego świadectwa zajęć praktycznych nie przedstawią po upływie trzech miesięcy od daty ukończenia tychże zajęć, jak również wychowańcom, którzy nie złożą egzaminu z ukończenia szkoły, na żądanie wydaje się świadectwo postępów naukowych, okazanych przy przejściu kursów szkolnych.

19. Osoby otrzymujące nazwę sztygara albo hutnika, po przebyciu lat dziesięciu przy zajęciach techniczno-górniczych otrzymują tytuł osobistego obywatela honorowego, w razie gdy z pochodzenia swego wyższych praw stanu nie posiadają.”

Na siedzibę szkoły przeznaczono, postawiony w latach 1839-42, budynek, który pierwotnie miał być lazaretem dla górników, jednak po zmianie koncepcji stał się do czasu przeprowadzki do Suchedniowa w 1883 r. siedzibą Zarządu Zachodniego Okręgu Górniczego Królestwa Polskiego.

Budynek Zarządu Zachodniego Okręgu Górniczego Królestwa Polskiego przekazany w 1889 r. na siedzibę Sztygarki (Tygodnik Illustrowany, 6 marca 1869).

Na stanowisko dyrektora (inspektora) szkoły mianowano inżyniera górniczego, asesora kolegialnego Dymitra Bryłkina, dotychczasowego naczelnika górniczego zakładów Gorobłagodatskich na Uralu.

Departament Górniczy ogłosił w prasie nabór kandydatów do szkoły, a Naczelnik Zakładów Rządowych Górniczych w Królestwie Polskim Wincenty Choroszewski zwołał do Dąbrowy na 2 października 1889 r. zjazd, którego jedynym celem miał być wybór dwóch członków Rady Zarządzającej Dąbrowską Szkoła Górniczą.

Bardzo ciekawie napisał o tym zjeździe korespondent „Gazety Polskiej” w artykule zamieszczonym w numerze z dnia 3 października 1889 r.:

Dąbrowa d. 2 października.

Kto po raz pierwszy, jako gość przybywa do Dąbrowy górniczej, doznaje na wstępie niespodzianki wcale niemiłej.

Zziębnięty w porze chłodnej, lub spragniony w locie, nie może nawet herbaty się napić, bo na stacyi, chociaż ruch przejezdnych jest tędy wielki, niema wcale bufetu.

To pierwsza niespodzianka, a za nią zaraz następuje druga.

Skoro się tylko wyjdzie z budynku stacyj­nego, wszędzie, jak obecnie, napotyka się za­miast jakiejbądź ścieżki dla przejścia, grzązką, głębokim pokładem zaległą maź, przez którą brnąć można chyba tylko w długich butach.

Inteligentniejsi mieszkańcy agitują nad kwestyą budowy znośnej drogi, lecz rzecz cała idzie bardzo opornie.

Kiedy przyjechaliśmy, w charakterze spra­wozdawczym, na zapowiedziany zjazd górni­czy, zaledwie dostaliśmy przy stacyi jakąś osobliwego przeznaczenia brykę, która, podrzu­cając nas przez całą drogę, zniewalała zara­zem zastanowić się, co nią właściwie przedtem wożono.

Ale oto na wysokiem wzgórzu duży piętrowy budynek, długiem rzędem oszklonych okien patrzący w okolicę, nad którą panuje z wyniosło­ści. Stoi on osamotniony, zdała od domków robotniczych, które widzieliśmy na całej dro­dze.

Gmach ten, imponujący swoją budową, ta niedawna jeszcze siedziba zarządu kopalń górniczych, obecnie zaś czekający na pomieszcze­nie nowej szkoły górniczej, która tu będzie otwartą za kilka tygodni.

Tu jest cel naszej podróży z Warszawy do Dąbrowy, bo w gmachu tym d. 2 października odbyć się miał zjazd przemysłowców górni­czych z całego królestwa.

W samym budynku zwraca uwagę korytarz oszklony, na całej długości frontu, przypominający klasztor lub szpital.

Rzeczywiście gmach wybudowany został r. 1843 przez architekta Lanciego i po­mieścić miał pierwotnie na lazaret. Jednak okoliczności inaczej zrządziły. Pieniądze wy­łożyła na budowę ówczesna administracya ka­sy emerytalnej dla pracowników w kopalniach rządowych, a lokal, nie zajęty na szpital, obrócony został następnie na biura naczelnika zarządu kopalń rządowych w królestwie. Od roku zarząd przeniósł się do Suchedniowa, a w murach, zawierających teraz czasowo, kilka jeszcze biur, wkrótce dadzą się słyszeć wy­kłady nauczycielskie dla uczniów, sposobiących się na sztygarów i hutników.

O szkole tej, jej zadaniu, warunkach i pro­jektach, związanych z jej przyszłością pomó­wimy w następującym artykule, dziś poprze­stajemy na sprawozdaniu z odbytego zjazdu. Na wstępie otrzymujemy od naczelnika za­kładów górniczych rządowych, mającego prze­wodniczyć na zjeździe, smutną dla pragnących dostać się do nowej szkoły wiadomość. Zapisy, jakkolwiek ich termin nie upłynął, zostały już zamknięte, podań wniesiono bowiem dotąd 83, a miejsc zaledwie będzie ogółom trzydzieści kilka.

Tak więc reszta kandydatów czekać musi na przyjęcie do szkoły rok jeszcze, a czas ten mogliby najlepiej zużytkować przez wstąpie­nie na praktykę roczną do kopalń miejsco­wych; bo ci, którzy ją odbędą, chętniej od in­nych będą do szkoły przyjmowani.

Z przemysłowców górniczych, zamieszka­łych w Warszawie, nie przybył na zjazd nikt. Warszawa reprezentowana była tylko przez sprawozdawców dziennikarskich.

Na godzinę przed otwarciem posiedzenia da­wała się zauważyć obawa, że zaledwie kilku właścicieli kopalń lub ich reprezentantów sta­wi się, ostatecznie jednak zjechało się osób przeszło dwadzieścia.

Oto lista osób, które wzięły udział w zjeź­dzie:

Naczelnik zakładów rządowych górniczych p. Horoszewski, inżynier górniczy okręgu pierwszego p. Kondratowicz, i pełniący obo­wiązki inżyniera górniczego okręgu drugiego markszeider p. Kondaki, inżynier Kontkiewicz dyrektor kopalni „Flora”, p. Karwaciński reprezentant zakładów górniczych p. Kramsty, p. Thibaudet przedstawiciel kopalni „Paryż”, towarzystwa francusko-włoskiego, p. Hube dyrektor kopalni „Koszelew” tegoż towarzystwa, p. Mauve przedstawiciel kopalni hr. Renarda, p. Klimaszewski dyrektor kopalni akcyjnej „Jan”, p. Skawiński dyrektor kopalni „Sielce“ w Sosnowcu, p. Władysław Braunstein przedstawiciel fabryki żelaza „Syrena” w Dą­browie, pp.: Lisicki i Lesicki, właściciele ko­palni w okręgu wschodnim, p. Hüber przed­stawiciel kopalni „Czeladź” ks. Hohenlohe, p. Wróblewski przedstawiciel kopalni „Gro­dziec”, p. Harting dyrektor kopalni „Huta-Bankowa”, p. Borkowski przedstawiciel ko­palni „Gołonóg” pana Raua, p. Cichowski przedstawiciel zakładów Starachowickich, p. Zumbusz przedstawiciel kopalni „Milowice”, p. Witwicki przedstawiciel kopalni „Ruda-Maleniecka”, inżynier Rogalewicz zarządza­jący hutą cynkową w Dąbrowie, inżynier Ja­siński z kopalni „Grodziec”, inżynier Chle­bowski zarządzający kopalniami olkuskiemi, p. Julian Świętochowski markszajder okręgu pierwszego, inżynier Bryłkin dyrektor przy­szłej szkoły górniczej i główny buchalter zakładów górniczych rządowych p. Kwiecień.

O godz. 11 1/2 przed południem zagaił zjazd naczelnik zakładów górniczych rządowych p. Horoszewski, przy którym zasiadł inżynier pierwszego okręgu górniczego, p. Kondrato­wicz.

Przewodniczący oświadczył, iż ministerium dóbr państwa zwołało obecny zjazd przemysłowców górniczych celem dokonania wybo­rów na dwóch członków rady zarządzającej dla powstającej szkoły górniczej w Dąbro­wie.

Na sekretarza zjazdu zaprosił przewodni­czący p. Karwacińskiego. Głosowanie odbyło się przez kartki. Do ra­dy zarządzającej wylosowani zostali większo­ścią głosów pp.: Stanisław Kontkiewicz (gł.16) i Julian Strasburger (gł. 12), nadto otrzy­mali głosy p. Świętochowski 3 i po jednym głosie pp.: Jasiński, Mauve, Karwaciński, Cichowski i Zumbusch.

Na wniosek przewodniczącego dokonano rów­nież wyboru na zastępcę członków rady zarządzającej. Wybrany został większością 14 głosów p. Julian Świętochowski; z innych p. Mau­ve otrzymał 2 głosy, po 1 zaś pp.: Karwaciń­ski i Jasiński.

Inżynier górniczy pierwszego okręgu oświadczył, że zbierane są składki na utworze­nie stypendyum przy szkole górniczej. Dotąd ofiarowali: kopalnia ks. Hohenlohe „Czeladź” rs. 1000, kopalnia Milowice rs. 1000, towa­rzystwo hr. Renard (zarząd i robotnicy) rs. 580 , również zarząd i robotnicy towarzystwa warszawskiego rs. 540, oraz kopalni „Flora” rs. 641, ogółem około rs. 4000. Nadto zade­klarowanych jest składek na sumę blisko rs. 5000.

P. Kondratowicz zwrócił uwagę, iż należy niezwłocznie wybrać komitet, któryby opraco­wał bliższe przepisy dla utworzenia stypendyum i rozporządzenia niem dla uczniów. Wniosek wyboru komitetu przyjęto i powo­łano doń pp.: Cichowskiego (gł. 15), Mauvego (gł. 11) i Kontkiewicza (gł. 11). Z kolei naj­więcej 8 głosów, miał p. Harting. Na tem zamknięto zjazd o godz. 1 1/4 popołudniu.

Następnie urządzony był w sali miejscowe­go klubu górniczego w Dąbrowie wspólny obiad, który przeszedł przy ożywionej i miłej pogawędce i licznych przemówieniach i toa­stach za pomyślny rozwój szkoły górniczej i całego górnictwa.

Wśród mówek tych dała się słyszeć i bar­dzo dobra wiadomość, że projekt utworzenia ogólnej kasy emerytalnej dla okręgu pierwsze­go i kas pomocy i oszczędności dla górników okręgu drugiego już roztrząsany będzie wkrót­ce w wyższych ministeryalnych sferach.

Po przeprowadzeniu szkoły górniczej zjawia się więc nadzieja, że i druga tak doniosła sprawa dla górników będzie załatwiona po­myślnie.

Wieczór spędzili uczestnicy zjazdu razem w klubie, poczem rozjechano się w różne stro­ny kraju.”

Egzaminy wstępne do szkoły z języka rosyjskiego i arytmetyki odbyły się 6 i 7 listopada 1889 r. , i do szkoły przyjęto 30 uczniów (pierwotnie miało być 35, ale ostatecznie minister dóbr państwa wyraził zgodę tylko na 30).

W pierwszym roku swojego działania szkoła miała mieć tylko I klasę i nauczycielami do niej mianowano: zarządzającego szkołą Dymitrija Bryłkina – do nauki arytmetyki, geometrii i rysunków, inżyniera górniczego Jegorowa – języka rosyjskiego, absolwenta Uniwersytetu Petersburskiego,  Kazimierza Srokowskiego – języka polskiego i proboszcza będzińskiego, księdza kanonika Leopolda Dobrzańskiego – religii.

Ostatecznie uroczyste otwarcie szkoły nastąpiło 4 grudnia 1889 r. w święto patronki górników św. Barbary.

W ten sposób dobiegła do końca bardzo długa droga, którą trzeba było pokonać, aby po przeniesieniu Akademii Górniczej z Kielc do Warszawy, które było równoznaczne z jej zamknięciem, doprowadzić do powstania nowej szkoły górniczej w Dąbrowie. Trwało to prawie 63 lata.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s