O „oleju skalnym” z Wójczy … czyli chybiona inwestycja Antoniego Praussa. – Crude oil in Wójcza … Antoni Prauss’ failed investment.

Plan dóbr Świniary z października 1877 r. (źródło Archiwum Państwowe w Kielcach)

W 1880 r. Departament Górniczy w Petersburgu przeznaczył 6000 rubli na poszukiwania soli kamiennej i ropy naftowej w południowych powiatach Królestwa Polskiego. Badania te prowadzili pod kierunkiem znanego już wtedy geologa Wincentego Kosińskiego, dwaj młodzi inżynierowie Stanisław Kontkiewicz i Aleksander Michalski. Stanisławowi Kontkiewiczowi przypadł do poszukiwań obszar położony między: na północy – Górami Świętokrzyskimi, na południu – Wisłą, a na wschodzie i zachodzie, odpowiednio rzekami Czarną i Nidą. W 1882 r. opublikował w „Pamiętniku Fizyjograficznym” swoje wyniki badań – dokładny opis geologiczny i mapę badanego obszaru. Wyniki te wskazywały na to, że z uwagi na budowę geologiczną i wnioski wypływające ze znajdowanych gatunków skamieniałości, na tych terenach nie można było spodziewać się występowania wydajnych złóż soli kamiennej. Ropa naftowa pojawiała się natomiast tylko w bardzo niewielkich ilościach na południu badanego obszaru. Do jej sprawy w tej okolicy wrócono jeszcze w 1884 i 1885 r. prowadząc bardzo głębokie prace wiertnicze, które również nie przyniosły żadnych obiecujących wyników. Ostatecznie temat ropy naftowej w Guberni Kieleckiej zamknęły dwie publikacje: Marcina Szymanowskiego w 1886 r. i Aleksandra Michalskiego w 1887 r. i wszelkie dalsze poszukiwania zostały zakończone – wspomniał o tym Władysław Szajnocha w swoim odczycie „O pochodzeniu oleju skalnego z Wójczy w Królestwie Polskiem”, na posiedzeniu Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności w Krakowie 7 stycznia 1902 r. Co ciekawe, do sprawy powrócono jeszcze raz w latach 1929-31, w sumie tylko po to żeby po raz kolejny przekonać się, że XIX-wieczni geolodzy mieli zupełną rację i pojawiająca się w Wójczy ropa nie ma żadnego praktycznego znaczenia.

Wincenty Kosiński, Stanisław Kontkiewicz i Aleksander Michalski (w późniejszym wieku).

Artykuł Stanisława Kontkiewicza dotyczący badań geologicznych związanych z poszukiwaniami soli kamiennej i ropy naftowej w Guberni Kieleckiej (Pamiętnik Fizyjograficzny, t. II, 1882, str. 175).

Fragment odczytu Władysława Szajnochy „O pochodzeniu oleju skalnego z Wójczy w Królestwie Polskiem”, wygłoszonego na posiedzeniu Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności w Krakowie 7 stycznia 1902 r.

O ile soli kamiennej poszukiwano na tych terenach Polski już od dawna, to poważne zainteresowanie instytucji rządowej ropą naftową w powiecie stopnickim i przeznaczenie nakładów finansowych na badania geologiczne było czymś zupełnie nowym. W przyczyny pojawienia się ropy, jako obiektu poszukiwań w tym miejscu dobrze wprowadza artykuł, który został opublikowany w „Kurjerze Warszawskim” z 12 sierpnia 1880 r., przy okazji informacji o badaniach prowadzonych przez Stanisława Kontkiewicza.

„Z igły – widły…
P. Kontkiewicz, inżenier górniczy, wychowanek b. szkoły głównej, jeden z geologów, którym powierzył departament górniczy poszukiwania pokładów soli kamiennej w Królestwie Polskiem, wszedł w ciągu swych badań przedwstępnych na grunta wsi Wójczy, gdzie naturalnie szukał kamieni, rozbijał je i t.d.
W tejże wsi Wójczy znaleziono przed czterema laty małe źródło nafty…
Właściciel jej p. Popiel, ucieszony odkryciem, chcąc się ostatecznie przekonać o jego wartości, kazał czynić poszukiwania, na które poświęcił znaczny kapitał, ale nadzieje go zawiodły, gdyż źródła okazały się tak biednemi, że mogą opłacić tylko małą część kosztów eksploatacji. Wreszcie – około tejże wsi Wójczy mieszka jakaś pani, jak powiadają ekonomowa, która dostarcza wiadomości bieżących do Gazety kieleckiej.
Ze współdziałania tych trzech okoliczności wynikł fakt następujący.
Gazeta kielecka pomieściła wiadomość, iż we wsi Wójczy znaleziono obfite źródła nafty, i że do ich eksploatacji sprowadzono specjalistów z Galicji.
Gazety warszawskie powtórzyły tę wiadomość, a za niemi rosyjskie, wskutek czego cały kraj, departament górniczy oraz finansów, usłyszały bardzo miłą niespodziankę.
Tymczasem był to alarm fałszywy, gdyż p. Popiel już swoich poszukiwań nie ponawiał.
Ponieważ bądź co bądź występowanie nafty w naszym kraju jest bardzo ważnem zjawiskiem i cenną wskazówką, więc prawdopodobnie nastąpią poszukiwania rządowe w celu znalezienia obfitych źródeł. Obecnie jednak nic o tem mówić nie można, gdyż sprawa ta jest zależna od dalszego losu prowadzonych teraz badań geologicznych.”

Artykuł z „Kurjera Warszawskiego” z 12 sierpnia 1880 r.

Cała sprawa zaczęła się dokładniej na początku 1874 r. kiedy to w Wójczy w powiecie stopnickim, jej właściciel zainteresował się bliżej pewnym miejscem zwanym „Smoczym Dołem”, napełnionym zawsze błotem i wodą wydzielającą bardzo niemiłą woń, z którego od dawna lokalni mieszkańcy czerpali szlam, którego używali następnie do smarowania wozów i obuwia. Postanowił zbadać ten szlam i okazało się, że zawiera w sobie znaczne ilości ropy naftowej. Polecił więc pogłębić ten dół i wtedy zaczęło się pojawiać w nim więcej ropy naftowej.
Wiadomość na ten temat, uzyskaną od lokalnej informatorki, opublikowała 3 maja 1874 r. lokalna „Gazeta Kielecka”.
Przedrukował ją następnie w skróconej wersji 16 maja 1874 r. „Kurjer Warszawski”, podkreślając „znaczny przybytek nafty” jaki zaobserwowano po nieznacznym pogłębieniu dołu, w którym ją odkryto. Wiadomość kończyło zdanie: „Lękamy się tylko, i nie bez przyczyny, żeby się nie znalazł jaki przybysz z Zachodu, któryby za małą cenę zakupił od właściciela prawo robienia dalszych poszukiwań i bogacił się naszemi skarbami.”
Temat podchwyciły gazety petersburskie … Musiało to rozbudzić w wielu osobach zainteresowanie tym terenem Polski.

Fragment artykułu z „Kurjera Warszawskiego” z 16 maja 1874 r.

W jednym z kolejnych artykułów, które pojawiły się na ten temat w „Gazecie Kieleckiej” napisano: „Prawdopodobieństwo odkrycia źródeł naftowych na łąkach i pastwiskach wsi Świniary, Podlesie, Zabiec i Słupia Wielka, jest co najmniej takie same jak i na terytoryjum Biechowa, należącego do Wójczy, a może nawet i większe. Radzimy więc Panom właścicielom zaryzykować pewien fundusz na poszukiwania …”.
Jednym z wymienionych w tym artykule majątków były Świniary, leżące niecałe 5 km od Wójczy, które właśnie w tym samym czasie zostały ze względu na długi wystawione przez Towarzystwo Kredytowe Ziemskie na przymusową licytację. Nowi właściciele, po krótkim czasie, postanowili sprzedać Świniary ze zyskiem i 9 sierpnia 1877 r kolejnymi nabywcami zostali Antoni Prauss (w 2/3) i Ignacy Wicht (w 1/3). Zapłacili za majątek niebagatelną kwotę 30,000 rubli.

Podpisy Antoniego Praussa i Ignacego Wichta pod aktem zakupu dóbr Świniary, 9 sierpnia 1877 r.

Antoni Prauss był mężem Heleny Kontkiewiczówny, siostry Stanisława, a Ignacy Wicht jej wujem ze strony matki. Prauss nie znał się zupełnie na rolnictwie. Był inżynierem budowniczym i przedsiębiorcą specjalizującym się w budowie linii kolejowych. W tym samym czasie, kiedy kupił Świniary kończył budowę ostatniego odcinka Kolei Nadwiślańskiej między Dorohuskiem i Kowlem. Od 1881 r. budował trudny technicznie odcinek kolei Iwangorodzko-Dąbrowskiej, między Kielcami i Miechowem. Był tym bardzo zajęty i nie miał czasu na to żeby zajmować się majątkiem, i z olbrzymią dozą prawdopodobieństwa można uznać, że powodem dokonania tak dużej inwestycji finansowej w Świniary była przede wszystkim nadzieja znalezienia tam ropy naftowej. Natychmiast po objęciu majątku kupił świder i rozpoczął prowadzenie wierceń. Donosił o tym miedzy innymi dwutygodnik „Niwa”.

Fragment artykułu w dwutygodniku „Niwa”, nr 75, 1878 r.

W czasie, kiedy majątek był kupowany, szwagier Antoniego Praussa, Stanisław Kontkiewicz pracował z dala od Polski w Rosji, najpierw za Uralem w okolicy Jekaterynburga, a następnie w Karelii nad Jeziorem Onega i najprawdopodobniej o zakupie nic nie wiedział. Było to wprawdzie trzy lata przed tym zanim zaczął prowadzić dokładne badania terenów południowej części Królestwa Polskiego, ale jako geolog musiał zdawać sobie sprawę z małego prawdopodobieństwa występowania obfitych złóż ropy na tym terenie i zapewne odradziłby tę inwestycję. W Świniarach pojawił się dopiero w 1878 r. i z tego co pisał w liście do ojca wynika, że do poszukiwania ropy przez Antoniego miał bardzo sceptyczne podejście. Wspominając liczne wydatki, które trzeba było ponieść w majątku, napisał między innymi: „Co do nafty, to poszukiwania na nią wymagałyby także nakładów, bo świdrem który ma Antoni mało co da się zrobić”. Jak pokazał czas i późniejsze badania, które sam prowadził na tym terenie w 1880 r. miał całkowitą rację. Ropy w dużych ilościach tam nie było. Na nieszczęście, na dodatek wuj Wicht, który zarządzał majątkiem doprowadził do znacznego jego zadłużenia, a gwoździem do trumny okazała się olbrzymia powódź z 1884r., podczas której Świniary leżące na terenach zalewowych Wisły bardzo ucierpiały. Kiedy kilka miesięcy później, 23 marca 1885 r. zmarł Antoni Prauss Towarzystwo Kredytowe Ziemskie wystawiło majątek za długi na przymusową licytację. Inwestycja okazała się całkowicie chybiona i na długie jeszcze lata jej skutki były utrapieniem dla wdowy po Antonim i jego dzieci.

Grób Antoniego Praussa i Heleny z Kontkiewiczów Praussowej na cmentarzu w Kielcach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s